Treść strony
Pani Sabina Wiśniewska z Grębocina skończyła 100 lat!
Miała zaledwie 13 lat, gdy wybuch II wojny światowej naznaczył jej młodość i zmusił do przymusowych robót w Kołobrzegu. 17 kwietnia Pani Sabina Wiśniewska z Grębocina świętowała setne urodziny – a los dopisał do tej historii wyjątkowy akcent: dokładnie tego samego dnia na świat przyszedł jej kolejny prawnuk.
Jubilatka pochodzi z rodziny o silnych tradycjach rolniczych. Jej rodzice, Jan oraz Apolonia Buchalska z domu Kowalska, wywodzili się z Dobrzejewic, gdzie poznali się, założyli rodzinę i prowadzili gospodarstwo rolne. Wychowali czworo dzieci: Łucję, Józefa, Sabinę oraz Barbarę. Dwoje z rodzeństwa Pani Sabiny – Łucja i Józef – już nie żyją.
Jej edukacja przypadła na trudny okres historyczny. Do szkoły została posłana nieco później niż rówieśnicy i przed wybuchem II wojny światowej zdołała ukończyć jedynie część klas. Potem, ze względu na wiek, nie miała już możliwości kontynuowania nauki.
W życiu osobistym Jubilatki ważnym wydarzeniem był związek z Władysławem Wiśniewskim, którego znała od młodzieńczych lat. Para zawarła ślub cywilny 27 stycznia 1955 roku w Głogowie, natomiast wcześniej, w październiku poprzedniego roku, ślub kościelny odbył się w miejscowości Żałe. Mąż seniorki był osobą wykształconą – uczęszczał do szkoły w Toruniu i posiadał wykształcenie wyższe. Przez siedem lat służył w wojsku, by następnie poświęcić się pracy na roli.
Małżeństwo doczekało się czterech synów, z których jeden zmarł w niemowlęctwie, mając zaledwie 11 miesięcy. Dziś seniorka otoczona jest liczną rodziną – ma 11 wnuków, 11 prawnuków (ostatni Fraciszek urodził się w piątek, w dzień setnych urodzin prababci) oraz 2 praprawnuków.
Pani Sabina przez całe życie związana była z pracą na roli. Najpierw pomagała rodzicom, a później wraz z mężem prowadziła własne gospodarstwo, pracując w dwóch miejscach, by ostatecznie osiąść na stałe w Grębocinie. Angażowała się również społecznie – działała w Kole Gospodyń Wiejskich oraz w Kole Różańcowym przy swojej parafii.
Okres II wojny światowej odcisnął na życiu naszej Jubilatki szczególne piętno. Miała 13 lat w chwili najazdu Niemców na Polskę. W czasie okupacji została zesłana na roboty przymusowe do Kołobrzegu, gdzie przez około dwa lata pracowała jako pomoc domowa u niemieckiej rodziny, zajmując się dziećmi oraz starszą kobietą. Po jej śmierci, co zbiegło się z końcem wojny, seniorka wróciła w rodzinne strony w grupie znajomych, pokonując ostatnie kilkadziesiąt kilometrów pieszo. Lata powojenne wspomina jako czas ciężkiej pracy i odbudowy życia rodzinnego po stratach wojennych.
Na co dzień Seniorka ceni sobie spokój i proste przyjemności – lubi spacery, słuchanie radia oraz oglądanie telewizji. W młodszych latach zajmowała się szyciem oraz robótkami na drutach.
Bliscy opisują ją jako osobę rodzinną, spokojną i empatyczną, głęboko zaangażowaną w życie najbliższych. Szczególną radość sprawia jej czas spędzany z prawnukami, którymi chętnie się opiekuje. Jest osobą głęboko wierzącą, dla której wartości rodzinne i duchowe od zawsze stanowią fundament życia.
W dniu setnych urodzin Panią Sabinę Wiśniewską odwiedził wójt gminy Marek Nicewicz, składając Jubilatce osobiste gratulacje i życzenia, a także radny wojewódzki Jacek Gajewski z marszałkowskim medalem Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeraniensis.
drukuj (Pani Sabina Wiśniewska z Grębocina skończyła 100 lat!)
Metryka
- Data 2026-04-20


